Odbiorcami były prawdopodobnie plemiona barbarzyńskie handlujące z Rzymianami. Do dziś pozostaje tajemnicą, w jaki sposób naszym hutnikom udało się przy użyciu bardzo prostych urządzeń uzyskać żelazo tak wysokiej jakości.
Od ponad 40 lat, począwszy od 1967 roku u podnóża Łysej Góry w Nowej Słupi, co roku odbywa się impreza plenerowa nosząca nazwę Dymarki Świętokrzyskie.
Inne ciekawostki:
W starożytnych piecach dymarskich, gdzie ruda przechodziła proces redukcji, żużel zbierał się w zagłębionej w ziemi kotlince, a łupka żelaza kształtowała się nad żużlem. Starożytni hutnicy po prostu odkuwali, a kloc żużla pozostawał w ziemi jako ślad po piecu.
Odbiorcami były prawdopodobnie plemiona barbarzyńskie handlujące z Rzymianami. Do dziś pozostaje tajemnicą, w jaki sposób naszym hutnikom udało się przy użyciu bardzo prostych urządzeń uzyskać żelazo tak wysokiej jakości.
Żelazo mogło też służyć do produkcji broni dla barbarzyńskich plemion w czasie ich zmagań z Rzymem.Dr. Szymon Orzechowski, archeolog, przewodniczący Świętokrzyskiego Stowarzyszenia Dziedzictwa Przemysłowego, który kontynuuje badania prof. Bielenina, przypuszcza, że żelazo z Gór Świętokrzyskich mogło trafić nie tylko na południe, ale także, po upadku hut na Mazowszu, w strefę północną, do Gotów.Łamigłówkę rozwiązują metalurdzy i specjaliści inżynierii materiałowej
Dziś nikt na świecie nie umie tak wytopić żelaza w piecu kotlinkowym.Choć znamy podstawy teoretyczne procesu, podczas próby wytopu starożytną metodą zamiast łupki powstaje z żużlowa bryła, w której zawieszone są ziarna żelaza. Nad uzyskaniem kloca żużla w piecu kotlinkowym pracują dr Ireneusz Suliga i dr hab. Mirosław Karbowniczek z Wydziału Metalurgii i InżynieriiMateriałowej AGH.
Średni warsztat hutniczy miał 60-80 piecowisk. Są takie, gdzie odkryto ich 200, a nawet więcej. Do jednego pieca wkładano 200 kg rudy. Należało ją wykopać i wozem zaprzężonym w woły przewieżć kilka kilogramów z kopalni.