W starożytnych piecach dymarskich, gdzie ruda przechodziła proces redukcji, żużel zbierał się w zagłębionej w ziemi kotlince, a łupka żelaza kształtowała się nad żużlem. Starożytni hutnicy po prostu odkuwali, a kloc żużla pozostawał w ziemi jako ślad po piecu.
Od ponad 40 lat, począwszy od 1967 roku u podnóża Łysej Góry w Nowej Słupi, co roku odbywa się impreza plenerowa nosząca nazwę Dymarki Świętokrzyskie.
Inne ciekawostki:
W starożytnych piecach dymarskich, gdzie ruda przechodziła proces redukcji, żużel zbierał się w zagłębionej w ziemi kotlince, a łupka żelaza kształtowała się nad żużlem. Starożytni hutnicy po prostu odkuwali, a kloc żużla pozostawał w ziemi jako ślad po piecu.
Dymarki Świętokrzyskie to impreza plenerowa odbywająca się co roku w Nowej Słupi u stóp Łysej Góry. Ma najdłuższą tradycję w regionie - odbywa się od 1967 roku. Niezmiennie poświęcona jest prezentacji wyników badań nad starożytnym hutnictwem żelaza w Górach Świętokrzyskich. Od kilku lat Dymarki Świętokrzyskie odbywają się w połowie sierpnia, aby przybliżyć antyczną metalurgię żelaza przebywającym w tym regionie turystom.
Dziś nikt na świecie nie umie tak wytopić żelaza w piecu kotlinkowym.Choć znamy podstawy teoretyczne procesu, podczas próby wytopu starożytną metodą zamiast łupki powstaje z żużlowa bryła, w której zawieszone są ziarna żelaza. Nad uzyskaniem kloca żużla w piecu kotlinkowym pracują dr Ireneusz Suliga i dr hab. Mirosław Karbowniczek z Wydziału Metalurgii i InżynieriiMateriałowej AGH.
Średni warsztat hutniczy miał 60-80 piecowisk. Są takie, gdzie odkryto ich 200, a nawet więcej. Do jednego pieca wkładano 200 kg rudy. Należało ją wykopać i wozem zaprzężonym w woły przewieżć kilka kilogramów z kopalni.
W Górach Świętokrzyskich na przełomie starej i nowej ery działało centrum hutnicze – jedno z największych w barbarzyńskiej Europie. W ciągu 50 lat archeolodzy odkryli blisko czterysta tysięcy ziemnych pieców dymarkowskich, w których nasi przodkowie przetopili ponad 8 tys. ton rudy żelaza.